Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapowiedź. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapowiedź. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 marca 2013

Czekamy na: Kick-Ass 2


Co jest lepsze od filmu o super-bohaterze? Latami najstarsi mędrcy i filozofowie łamali sobie głowy nad tym problemem aż tu nagle w zeszłym roku jak poznaliśmy odpowiedź: film o grupie super-bohaterów. Zawsze miło się ogląda zgraję zupełnie odmiennych indywiduów (koniecznie 2-3 skłóconych ze sobą!) kopiących złu metaforyczny zadek. Z tego też założenia chyba wyszli twórcy kolejnej części przebojowej ekranizacji komiksu z 2010 roku pod tytułem Kick-ass. Bez kolejnych przestojów prezentuję wam trailer Kick-assa 2!
Co mnie jara:
Pierwsza część przypadła mi do gustu głównie za sprawą bezkompromisowości i świeżości. Film o super-bohaterach, którzy nie mają żadnych mocy? Gdzie główny bohater jest ciołkiem i miernotą? Ale potem pojawia się Hit-Girl (ahh… Chloe), miotająca na lewo i prawo obelgami i uciętymi kończynami 12-latka, która udowadnia nam, że to tak naprawdę ostra jazda bez zapiętych pasów pod prąd na autostradzie z niewidomym za kierownicą (uwaga: mogę trochę przesadzać). Cóż… już po stroju i nazwie głównego złego z drugiej części („Mother Fucker”), którego cenzurowali w jednym z trailerów, śmiem twierdzić, że film w całości pójdzie po bandzie. I dobrze. Natomiast gustowna zbroja głównego bohatera sugeruje, że i mu tym razem przypadnie w udziale trochę więcej akcji, co mnie nawet cieszy. Oglądanie po raz kolejny go jako ultra-ciołka już nie byłoby takie fajne; wystarczy że będzie po prostu ciołkiem. Do tego bardzo ciekawie zapowiada się rola Jima Carreya jako Pułkownika Pasiastego Sztandara, który o dziwo nie robi swoich firmowych min! Szok! Tak dalej pójdzie to może nawet Johnny Depp przestanie grać Jacka Sparrowa w każdym kolejnym filmie!

Co mnie ziębi:
Dobra wiem, że każda opowieść o bohaterach musi mieć swojego wujka Bena, ale po raz kolejny jak mam oglądać taki motyw to mi się robi smutno. Pozostaje liczyć na to, że jak wszystko w tym filmie tak i ta klisza zostanie wywrócona do góry nogami. Pierwsza część miała też świetny soundtrack i mam nadzieję, że tak zostanie (chociaż leciutki dubstep w trailerze uruchamia mój zmartwienio-metr). Poza tym chyba nie mam się co martwić prawda? Naprawdę nie wiem jak mieliby to schrzanić.

Według filmwebu premiera 3 sierpnia ale jako, że podają iż równocześnie na świecie i w Polsce to szczerze wątpię. Czas pokaże a ja będę was oczywiście informował. Tym, którzy nie widzieli Kick-ass, chciałbym go z całego serca polecić! Ten film naprawdę kopie dupy!

sobota, 22 grudnia 2012

Hobbit w 48 klatkach na sekundę - aktualizacja.

Dobra ludziska dzisiaj na szybciutko: w końcu otworzyli kino Helios w Bydgoskiej Galerii Pomorskiej. I jako najnowocześniejsze kino w Bydgoszczy oferują seanse "Hobbita" w 48 klatkach na sekundę. Dodatkową informacją jest to, że taki seans jest wyświetlany z napisami i w 3D (tak więc możecie doznać aż dwóch oczopląsów). Przypominam, że premiera jest w ten wtorek, 25.12 i jeśli wszystko pójdzie dobrze niedługo po premierze możecie oczekiwać recenzji na Kino Myślach. A jak cenowo to wygląda? Otóż, z tego co się orientuję to cena jest jak za normalny film w 3D. Wszystkim zainteresowany polecam się wybrać we wtorek (ale niekoniecznie na premierę) ponieważ bilety w ramach "Taniego wtorku" kosztują po 14zł dla wszystkich. Na dziś to by było na tyle, jeśli coś dalej będzie się zmieniać będę was informował!


Wypadałoby się nauczyć ich imion co nie?

czwartek, 4 października 2012

Czekamy na: Looper - pętla czasu



Moi drodzy muszę wam się do czegoś przyznać. Otóż… jaram się nowym filmem! Wiem wiem, nie jest to szczególne osiągnięcie w moim wypadku bo ostatnio łatwo daję się nabierać na to co prezentują trailery (ze „Szpiegiem” jako koronnym przykładem), ale przeczytajcie całą notkę… a nuż was też to zainteresuje? Zanim zacznę opisywać co mnie dokładnie tak nakręciło i czego się boję chciałbym wam zaprezentować trailer filmu „Looper – pętla czasu”:



Co mnie jara:
Zacznijmy od samej fabuły: podróże w czasie. Jak niektórzy z was wiedzą na samą myśl o takim filmie mam kisiel w majtkach. Dorzućcie do tego niebanalny pomysł gdzie główny bohater ściga samego siebie z przyszłości z zamiarem przeprowadzenia na nim (sobie?) kuracji ołowiem. Ich (jego?) starcia mogą być naprawdę ciekawym motorem napędowym fabuły. Nieźle, lecimy dalej. Z niepokojem graniczącym ze strachem czekałem na pojawienie się jakichkolwiek informacji o wersji w przewspaniałym 3D i okazało się, że takich nie ma bo… film będzie w pięknym i swojskim 2D! Alleluja! Ale jest jeszcze jedna, bardziej szokująca niż brak 3D wiadomość: film nie jest na podstawie. Nie jest to ani sequel ani prequel ani remake ani na podstawie książki, komiksu, serialu. Nie sądziłem, że takie rzeczy są w dzisiejszych czasach możliwe! Rozumiem, że Christopherowi Nolanowi i jego Incepcji pozwolono na coś takiego bo jego nazwisko to już wyrobiona marka, ale ładować kasę w taki projekt i to prawie, że debiutanta? Gdybym spotkał kolesia, który dał Looperowi zielone światło ze wzruszenia padłbym mu chyba w ramiona. Na koniec plusów chciałbym wspomnieć o obsadzie: wiecznie łysy Bruce Willis i będący obecnie na fali Joseph Gordon-Levitt oraz partnerująca im Emily Blunt to nazwiska z pierwszej ligii więc chyba nie będzie źle. Prawda?



Czego się boję:
Filmy o podróżach w czasie łatwo jest skaszanić. Nie jest trudno popełnić jakiś błąd w scenariuszu, tworząc tym samym olbrzymią lukę fabularną co do której twórcy udają, że jej nie widzą (pozdrawiam sagę o Terminatorze! Mała dygresja: wiecie czemu w drugiej części wysłali robota w przeszłość a nie faceta? Bo robot nie zapłodni nikogo w przeszłości). Nietrzymająca się kupy fabuła to moja największa obawa. Drugą niewiadomą jest tak naprawdę sam reżyser; rodzi się pytanie czy podoła z tak ciężkim materiałem jako debiutant? Jest też obawa, że film okaże się po prostu średni. Trailer robi smaka na wykwintne danie a film okazuje się być tylko suchą kanapką, ze starym serem i do tego trzymanym 3 dni w plecaku. Znacie to uczucie (oczywiście chodzi o zawód na filmie po ciekawym trailerze a nie o kanapkę)? Ja aż za dobrze.


Na dziś to by było na tyle. Film będzie miał polską premierę 2 listopada więc tak naprawdę pozostał nam miesiąc czekania. Nie mogę się doczekać! To będzie kolejna okazja żeby poddać testowi gramatykę polskiego języka w kontekście rozmów o podróżach w czasie. Aż żal że fikcyjna książka z uniwersum Autostopem Przez Galaktykę (polecam pierwsze 3 części z 5 części całej trylogii) pt. „1001 czasów dla podróżników w czasie” nigdy się nie ukazała bo znajomość czasu przyszłego półwarunkowego modyfikowanego subzwrotnowtórnoprzeszłoprzypuszczającocelowego mogłaby okazać się pomocna.

środa, 19 września 2012

Nowy Trailer Hobbita.



Dziś będzie, krótko, na temat i bez ściemy. Poniżej prezentuję wam nowy zwiastun Hobbita:


Moje przemyślenia na temat zwiastuna? Po pierwsze: zwiastun pokazuje mnóstwo nigdy wcześniej nie widzianych scen, co w dzisiejszych czasach trailerowego recyklingu zasługuje na uznanie; oczywiście wszystkie te sceny pochodzą z pierwszej części z planowanej na trylogię serii (o tym więcej za chwilkę). Dobrze też widzieć, że nie nastąpiły żadne znaczące zmiany w obsadzie i np. Agent Smith pozostał Elrondem a Galadriela… Galadrielą (co ona tutaj właściwie robi?). Jedyne zastrzeżenie mam takie, że ten zwiastun, mimo faktu że super i w ogóle, nie kopie w szczękę tak jak poprzedni. Dlaczego, pytacie? Cóż przede wszystkim brakuje w nim tego:


Powróćmy jednak do kwestii Hobbita jako trylogii. Jakiś czas temu planowano jedynie dwie części. To i tak spotkało się z pewnym oporem, w końcu książka ma tylko 300 stron i wszyscy myśleli, że to tani skok na kasę. I według mnie mieli rację. Jednakże pod koniec lipca reżyser, Peter Jackson, ogłosił, że Hobbity będą trzy. W uzasadnieniu stwierdził, że warto by rozszerzyć uniwersum o historie zawarte w dodatkach książkowego „Władcy Pierścieni” i „Silmarillionu” oraz o notatki samego Tolkiena. Pierwszy, o pełnym tytule „Hobbit: Niezwykła Podróż” ukaże się 28 grudnia 2012; następne, czyli (jeszcze bez polskich tytułów) „Hobbit: The Desolation of Smaug” i „Hobbit: There and Back Again” swoją premierę będą miały kolejno w grudniu 2013 i lipcu 2014. Wszystkie w przepięknym, bezbłędnym i jakże potrzebnym 3D.

Według mnie to jest już tak oczywisty skok na kasę, że bardziej dałoby się tylko jeśliby twórcy napadli na prawdziwy bank. Ale… jeśli ktoś ma mnie okradać to wolę już Petera Jacksona, który czuje Śródziemie jak nikt inny. Ehh.. ponarzekałem trochę ale i tak wszyscy wiemy, że i tak pobiegnę na Hobbita wpodskokach, nie ważne ile części by miał.

piątek, 31 sierpnia 2012

Czekamy na: Atlas Chmur.



Zaintrygował mnie ten film od pierwszej chwili gdy o nim usłyszałem, a fakt że w ten projekt zaangażowani są bracia…yyyy… rodzeństwo Wachowskich (to ci od Matrixa) tylko podsyca moje zainteresowanie. Z okazji wypuszczenia nowych fotek z tej produkcji chciałbym przybliżyć wam co to dokładnie za film i dlaczego na samą myśl chce mi się podskakiwać i wrzeszczeć jak uradowane japońskie dzieci.

„Atlas Chmur” to film oparty na książce pod tym samym tytułem, opowiadającej sześć (zdawałoby się różnych i niepołączonych) historii, dziejących się w różnych czasach i różnych miejscach. Książka to średnio udany mariaż kilku gatunków a wśród bohaterów znajdziemy między innymi amerykańskiego XIX-wiecznego notariusza, współczesnego brytyjskiego wydawcę czy kobietę-klon z Seulu przyszłości. Z tego co udało mi się zaobserwować główny motyw filmu będzie się jednak różnił od tego z książki. Rozchodzić się mianowicie będzie o to w jaki sposób losy różnych osób potrafią się splątać na przestrzeni dziejów. Niemałą rolę w całości odegra reinkarnacja, która w książce była jedynie wspomniana, zaznaczona przelotnie i pełniła funkcję jednej z możliwości interpretacji. Moim zdaniem film na tym sporo zyska, gdyż z luźno połączonych historyjek stworzy jedną spójną całość.

Ale czy na pewno uda się to osiągnąć bez zbytniego gmatwania fabuły? Ciężko stwierdzić, bo z tego co się orientowałem to żadna z 6ciu historii z książki nie została wycięta, a materiału jest tam w pip. Pierwsze opinie również sugerują, że film ma bardzo pokręconą fabułę. Ale nie martwcie się zbytnio: testowano to na amerykańcach, a oni mają obniżony próg pojmowania (jakw przypadku reakcji na śmierć Neila Armstronga: znanego saksofonisty i kolarza) . Jakakolwiek by fabuła nie była jednego jestem pewien: oprawa filmu (zdjęcia, efekty itp.) urwie tylną część ciała o 4-literowej nazwie. Zresztą zwróćcie uwagę na zdjęcia a potem na trailer który zalinkowałem na samym końcu notki. Oczywiście pojawią się zarzuty, że film sili się na artyzm i artystyczną oprawę i, że wygląda sztucznie. A ja na to wam odpowiem: niech ci którzy tak mówią wracają ślinić się do swoich durnych kwadratów na ścianach w galeriach.

Uwagę zwraca też niesamowita charakteryzacja. Jako, że każdy z aktorów (z doborowej obsady, bo wystąpią m.in. Tom Hanks, Halle Berry, Hugh Grant czy Hugo Weaving) będzie grał po kilka skrajnie różnych od siebie postaci, konieczne było odpowiednie ich umalowanie. Powiem wam, że patrzę na te zdjęcia i już wiem, że Oscara w kategorii Charakteryzacja mają w kieszeni. Poniżej macie zdjęcie 4 wcieleń Hugo Weavinga i Hugh Granta w wersji lubię-ludzkie-mięsko-sobie-pojeść:







Nadzieje są ogromne; szanse, że coś może pójść nie tak również. W każdym razie sporego potencjału nie da się nie zauważyć. Życzę sobie i wam moi drodzy byśmy nie mieli powtórki z Johna Cartera: dobrego filmu, który kompletnie się nie zwrócił i poniósł miażdżącą klapę.




PS. Trailer trwa 6 min. Oglądajcie cały. Warto