Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trailer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trailer. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 kwietnia 2013

Czekamy na: "Elysium".

9 października 2009 był pięknym dniem. Właśnie wtedy do polskich kin zawitał Dystrykt 9 - jeden z najlepszych filmów science fiction jakie widziały moje oczęta (a widziały ich sporo). Film miażdżył tak mocno, że Hollywood dało mu nominację do Oscara w kategorii Najlepszy Film - jeden z niewielu momentów kiedy akademia filmowa naprawdę wiedziała co robi. Jego reżyser od jakiegoś czasu pracuje w pocie czoła przy nowym projekcie: "Elysium", którego trailer właśnie zadebiutował w sieci. Zanim wam go pokażę chciałbym pokrótce opisać o co kaman w tym filmie. Za niecałe 150 lat różnice między bogatymi i biednymi będą kosmiczne. Dosłownie. Bogaci pławią się w luksusie i bezpieczeństwie na olbrzymiej stacji kosmicznej - Elysium, podczas gdy biedni skazani są na życie na Ziemi. Śmierdzącej, zrujnowanej i ogólnie ble. Jak łatwo się domyślić jest jeden człowiek, który może zmienić ten stan rzeczy. No dobra... a oto obiecany zwiastun:



Co mnie jara:
Dystrykt 9 był świetny. Odkrywcze podejście do tematu sprawiło, że wpadłem w sidła filmu błyskawicznie, chłonąc go każdym atomem mojego ciała. Zgrabnie też poruszał kilka ważnych kwestii i delikatnie je komentował. Dlatego, mimo dość oklepanej tematyki walki klas, mam nadzieję, że "Elysium" będzie filmem wyjątkowo przemyślanym i świeżym, który również będzie potrafił postawić kilka pytań. Oczywiście liczy się też akcja, ale ta wystarczy że będzie stała na tym samym poziomie co w Dystrykcie a mój testosteron będzie usatysfakcjonowany. Mimo znajomych widoków slumsów bardzo mnie ciekawi samo "Elysium" - takie idealne miejsca aż proszą się o jakąś mroczną tajemnicę a najlepiej z tuzin. Do tego wraca posiadacz Najlepszego Wąsika 2009: Sharlto Copley, który w Dystrykcie był genialny.

Co mnie ziębi:
Jak pisałem punkt wyjścia wydaje się banalny. Oczywiście musi istnieć jakiś powód dla, którego Matt Damon zdecydował się polecieć na stację i mam nadzieję, że jest do diabelnie dobry powód (stawiam dychę na oklepane "muszę wydostać [wstaw imię członka rodziny]"). Obawiam się też, że zanim reżyser poleci z widzem na stację, zmuszeni będziemy oglądać sceny łudząco podobne do tych z Dystryktu: bida, slumsy, walka o przeżycie. Trzymam kciuki by nie przesadzili z potęgą głównego bohatera - siłą Dystryktu było to, że jego bohater był łajzą i cieniasem, który się bał. Tutaj może się okazać, że dostaniemy stereotypowego twardziela, który będzie kopał tylki wszędzie gdzie tylko się znajdzie. Wisienką na torcie obaw jest projekt stacji kosmicznej, który także jest dość oklepany - widziałem go w zbyt wielu grach by robił na mnie wrażenie. Mam wrażenie, że to takie trochę popłuczyny po niedoszłej ekranizacji Halo, za sterami której siedział Blomkamp.

Cokolwiek bym nie mówił, czekam na ten film jak cholera. Na koniec dorzucam gustowny plakacik. Mam wrażenie, że się nie wysilili zbytnio: pokazuje trochę więcej pleców Matta Damona niż plakat z trzeciego Bourna. Jeśli ten trend się utrzyma to śmiem twierdzić, że plakat z jego kolejnego filmu skupi się na jego pośladkach.


czwartek, 14 marca 2013

Czekamy na: Kick-Ass 2


Co jest lepsze od filmu o super-bohaterze? Latami najstarsi mędrcy i filozofowie łamali sobie głowy nad tym problemem aż tu nagle w zeszłym roku jak poznaliśmy odpowiedź: film o grupie super-bohaterów. Zawsze miło się ogląda zgraję zupełnie odmiennych indywiduów (koniecznie 2-3 skłóconych ze sobą!) kopiących złu metaforyczny zadek. Z tego też założenia chyba wyszli twórcy kolejnej części przebojowej ekranizacji komiksu z 2010 roku pod tytułem Kick-ass. Bez kolejnych przestojów prezentuję wam trailer Kick-assa 2!
Co mnie jara:
Pierwsza część przypadła mi do gustu głównie za sprawą bezkompromisowości i świeżości. Film o super-bohaterach, którzy nie mają żadnych mocy? Gdzie główny bohater jest ciołkiem i miernotą? Ale potem pojawia się Hit-Girl (ahh… Chloe), miotająca na lewo i prawo obelgami i uciętymi kończynami 12-latka, która udowadnia nam, że to tak naprawdę ostra jazda bez zapiętych pasów pod prąd na autostradzie z niewidomym za kierownicą (uwaga: mogę trochę przesadzać). Cóż… już po stroju i nazwie głównego złego z drugiej części („Mother Fucker”), którego cenzurowali w jednym z trailerów, śmiem twierdzić, że film w całości pójdzie po bandzie. I dobrze. Natomiast gustowna zbroja głównego bohatera sugeruje, że i mu tym razem przypadnie w udziale trochę więcej akcji, co mnie nawet cieszy. Oglądanie po raz kolejny go jako ultra-ciołka już nie byłoby takie fajne; wystarczy że będzie po prostu ciołkiem. Do tego bardzo ciekawie zapowiada się rola Jima Carreya jako Pułkownika Pasiastego Sztandara, który o dziwo nie robi swoich firmowych min! Szok! Tak dalej pójdzie to może nawet Johnny Depp przestanie grać Jacka Sparrowa w każdym kolejnym filmie!

Co mnie ziębi:
Dobra wiem, że każda opowieść o bohaterach musi mieć swojego wujka Bena, ale po raz kolejny jak mam oglądać taki motyw to mi się robi smutno. Pozostaje liczyć na to, że jak wszystko w tym filmie tak i ta klisza zostanie wywrócona do góry nogami. Pierwsza część miała też świetny soundtrack i mam nadzieję, że tak zostanie (chociaż leciutki dubstep w trailerze uruchamia mój zmartwienio-metr). Poza tym chyba nie mam się co martwić prawda? Naprawdę nie wiem jak mieliby to schrzanić.

Według filmwebu premiera 3 sierpnia ale jako, że podają iż równocześnie na świecie i w Polsce to szczerze wątpię. Czas pokaże a ja będę was oczywiście informował. Tym, którzy nie widzieli Kick-ass, chciałbym go z całego serca polecić! Ten film naprawdę kopie dupy!

środa, 19 września 2012

Nowy Trailer Hobbita.



Dziś będzie, krótko, na temat i bez ściemy. Poniżej prezentuję wam nowy zwiastun Hobbita:


Moje przemyślenia na temat zwiastuna? Po pierwsze: zwiastun pokazuje mnóstwo nigdy wcześniej nie widzianych scen, co w dzisiejszych czasach trailerowego recyklingu zasługuje na uznanie; oczywiście wszystkie te sceny pochodzą z pierwszej części z planowanej na trylogię serii (o tym więcej za chwilkę). Dobrze też widzieć, że nie nastąpiły żadne znaczące zmiany w obsadzie i np. Agent Smith pozostał Elrondem a Galadriela… Galadrielą (co ona tutaj właściwie robi?). Jedyne zastrzeżenie mam takie, że ten zwiastun, mimo faktu że super i w ogóle, nie kopie w szczękę tak jak poprzedni. Dlaczego, pytacie? Cóż przede wszystkim brakuje w nim tego:


Powróćmy jednak do kwestii Hobbita jako trylogii. Jakiś czas temu planowano jedynie dwie części. To i tak spotkało się z pewnym oporem, w końcu książka ma tylko 300 stron i wszyscy myśleli, że to tani skok na kasę. I według mnie mieli rację. Jednakże pod koniec lipca reżyser, Peter Jackson, ogłosił, że Hobbity będą trzy. W uzasadnieniu stwierdził, że warto by rozszerzyć uniwersum o historie zawarte w dodatkach książkowego „Władcy Pierścieni” i „Silmarillionu” oraz o notatki samego Tolkiena. Pierwszy, o pełnym tytule „Hobbit: Niezwykła Podróż” ukaże się 28 grudnia 2012; następne, czyli (jeszcze bez polskich tytułów) „Hobbit: The Desolation of Smaug” i „Hobbit: There and Back Again” swoją premierę będą miały kolejno w grudniu 2013 i lipcu 2014. Wszystkie w przepięknym, bezbłędnym i jakże potrzebnym 3D.

Według mnie to jest już tak oczywisty skok na kasę, że bardziej dałoby się tylko jeśliby twórcy napadli na prawdziwy bank. Ale… jeśli ktoś ma mnie okradać to wolę już Petera Jacksona, który czuje Śródziemie jak nikt inny. Ehh.. ponarzekałem trochę ale i tak wszyscy wiemy, że i tak pobiegnę na Hobbita wpodskokach, nie ważne ile części by miał.