Ah w końcu jest! Świeżutki, jeszcze lśniący i uzbrojony po zęby wylądował właśnie w kinach na całym świecie. Chociaż... patrząc na wyniki oglądalności to zamiast "wylądował" powinienem napisać, że wpadł przez sufit, rozpierdzielił nasze portfele z repulsorów, uwiódł nam kobiety jednym tekstem i sprawił, że każdy facet chciałby nim być. No i jako bonus ma twarz Roberta Downeya Juniora. Mamy zatem w jednym miejscu wszystko to co sprawiło, że pierwszy Iron Man był taki fajny, nie da się tego skaszanić przecież prawda? Cóż... druga część też niby miała te wszystkie elementy i wyszło jak wyszło. No, ale czas na konkrety: pewnie chcecie wiedzieć jaki jest Iron Man 3, co nie? (Przyznajcie się: i tak już zjechaliście na dół żeby zobaczyć ocenę!). Zatem zapraszam do dalszej części notki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekranizacja. Pokaż wszystkie posty
sobota, 11 maja 2013
czwartek, 14 marca 2013
Czekamy na: Kick-Ass 2
Co jest lepsze od filmu o super-bohaterze? Latami
najstarsi mędrcy i filozofowie łamali sobie głowy nad tym problemem aż tu nagle
w zeszłym roku jak poznaliśmy odpowiedź: film o grupie super-bohaterów. Zawsze
miło się ogląda zgraję zupełnie odmiennych indywiduów (koniecznie 2-3
skłóconych ze sobą!) kopiących złu metaforyczny zadek. Z tego też założenia
chyba wyszli twórcy kolejnej części przebojowej ekranizacji komiksu z 2010 roku
pod tytułem Kick-ass. Bez kolejnych przestojów prezentuję wam trailer Kick-assa
2!
Co mnie jara:
Pierwsza część przypadła mi do gustu głównie za sprawą
bezkompromisowości i świeżości. Film o super-bohaterach, którzy nie mają
żadnych mocy? Gdzie główny bohater jest ciołkiem i miernotą? Ale potem pojawia
się Hit-Girl (ahh… Chloe), miotająca na lewo i prawo obelgami i uciętymi
kończynami 12-latka, która udowadnia nam, że to tak naprawdę ostra jazda bez
zapiętych pasów pod prąd na autostradzie z niewidomym za kierownicą (uwaga:
mogę trochę przesadzać). Cóż…
już po stroju i nazwie głównego złego z drugiej części („Mother Fucker”), którego cenzurowali w jednym z trailerów, śmiem
twierdzić, że film w całości pójdzie po bandzie. I dobrze. Natomiast gustowna zbroja głównego bohatera sugeruje, że i mu tym razem przypadnie w udziale trochę więcej akcji,
co mnie nawet cieszy. Oglądanie po raz kolejny go jako ultra-ciołka już nie
byłoby takie fajne; wystarczy że będzie po prostu ciołkiem. Do tego bardzo
ciekawie zapowiada się rola Jima Carreya jako Pułkownika Pasiastego Sztandara,
który o dziwo nie robi swoich firmowych min! Szok! Tak dalej pójdzie to może nawet
Johnny Depp przestanie grać Jacka Sparrowa w każdym kolejnym filmie!
Co mnie ziębi:
Dobra wiem, że każda opowieść o bohaterach musi mieć
swojego wujka Bena, ale po raz kolejny jak mam oglądać taki motyw to mi się
robi smutno. Pozostaje liczyć na to, że jak wszystko w tym filmie tak i ta
klisza zostanie wywrócona do góry nogami. Pierwsza część miała też świetny
soundtrack i mam nadzieję, że tak zostanie (chociaż leciutki dubstep w
trailerze uruchamia mój zmartwienio-metr). Poza tym chyba nie mam się co
martwić prawda? Naprawdę nie wiem jak mieliby to schrzanić.
Według filmwebu premiera 3 sierpnia ale jako, że podają
iż równocześnie na świecie i w Polsce to szczerze wątpię. Czas pokaże a ja będę
was oczywiście informował. Tym, którzy nie widzieli Kick-ass, chciałbym go z
całego serca polecić! Ten film naprawdę kopie dupy!
środa, 12 grudnia 2012
"Hobbit: Niezwykła podróż" - informacji garść.
Premiera pierwszej części Hobbita zmierza do nas dużymi
krokami owłosionych bosych stóp! Z tej też okazji chciałbym się podzielić z
wami garścią informacji około-premierowych, które udało mi się wygrzebać z
przepastnych głębin Internetu. Zapraszam do czytania!
Hej ho, hej ho,
naparzać smoka by się szło.
Na pierwszy ogień idą wersje filmu. Tutaj pełne
zaskoczenie ponieważ tych będzie aż 7! Skąd ich aż tyle? Otóż w próbie
poszerzenia grona odbiorców (a co za tym idzie, dobrania się do ich sakiewek) „Hobbita”
zdubbingowano. Nie mówię, że jest czego się bać ponieważ nasze dubbingi mają
moc ratowania słabych filmów z „Asterixem i Obelixem W Służbie Jej Królewskiej
Mości” jako koronnym przykładem. Dobra dość biadolenia, jesteście ciekawi
obsady? Jarosława Boberka się nie dopatrzyłem ale z ciekawszych nazwisk widzę Wiktora
Zborowskiego jako Gandalfa czy Danutę Stenkę jako Galadrielę. Dość szokującym
wyborem jest obsadzenie Króla Polskiej Żenady - Borysa Szyca w roli Golluma,
ale po przejrzeniu jego dokonań dubbingowych („Piorun” czy „Jeż Jerzy”) można
się trochę uspokoić. Pełną listę można znaleźć pod tym linkiem.
Wracając do wersji filmu: tak jak mówiłem będziemy mieli
ich do wyboru 7 a są one raczej, z wyjątkiem ostatniej, standardowe:
·
2D napisy
·
2D dubbing
·
3D napisy
·
3D dubbing
·
IMAX 3D napisy
·
IMAX 3D dubbing
·
HFR napisy
Ta ostatnia wersja to nic innego jak osławione 48 klatek
na sekundę, co jest prędkością dwukrotnie większą od „normalnych” filmów, które
można zobaczyć w kinie. Ponoć efekt na początku jest dość dziwny, ludzie nawet
pisali, że przypomina im to telenowele brazylijskie. Pamiętacie jak
widzieliście po raz pierwszy film na blu-rayu na telewizorze z lepszym
odświeżaniem ekranu? Pamiętacie to wrażenie jakby to było kręcone z ręcznej
kamery i wyglądało zbyt realistycznie (ja pamiętam – wtedy myślałem, że blu-ray
to badziew)? Cóż… efekt 48 klatek na sekundę może być podobny.
Inna sprawa, że z uwagi na potrzebę posiadania
najnowocześniejszych projektorów nie wszystkie kina są w stanie wyświetlić film
w takiej szybkości. Czy będzie można Hobbita zobaczyć w 48fps’ach w Bydgoszczy?
Otóż znowu się okazuje, że nasze ukochane miasto jest technologicznym zadupiem
(ale Toruń też więc nie jest tak źle!), ponieważ zarówno Multikino jak i Cinema City nie posiadają takiego sprzętu. Nic mi na razie nie wiadomo o Heliosie,
który zostanie otwarty jakoś krótko po świętach. Hę? To mamy kolejny multipleks?,
zapytacie. Tak. W Galerii Pomorskiej. Wracamy do tematu: Hobbita w 48fps’ach
wyświetlać będą (przynajmniej na tą chwilę):
Cinema City
Warszawa: CC Arkadia, CC Galeria Mokotów
Kraków: CC Kazimierz
Katowice: CC Silesia
Łódź: CC Manufaktura
Łódź: CC Manufaktura
Gdańsk: CC Krewetka
Wrocław: CC Korona
Poznań: CC Kinepolis
Multikino
Gdańsk
Kraków
Poznań: Malta
Szczecin
Warszawa: Targówek, Ursynów, Złote Tarasy
Wrocław
To by było na tyle informacji. Osobiście pewnie będę się
wybierał w stronę Gdańska, gdyż jestem niesamowicie ciekaw jak to będzie
wyglądało w 48 klatkach na sekundę. A wy? Czekacie na Hobbita?
środa, 19 września 2012
Nowy Trailer Hobbita.
Dziś będzie, krótko, na temat i bez ściemy. Poniżej prezentuję wam nowy
zwiastun Hobbita:
Moje przemyślenia na temat zwiastuna? Po pierwsze: zwiastun pokazuje
mnóstwo nigdy wcześniej nie widzianych scen, co w dzisiejszych czasach
trailerowego recyklingu zasługuje na uznanie; oczywiście wszystkie te sceny
pochodzą z pierwszej części z planowanej na trylogię serii (o tym więcej za
chwilkę). Dobrze też widzieć, że nie nastąpiły żadne znaczące zmiany w obsadzie
i np. Agent Smith pozostał Elrondem a Galadriela… Galadrielą (co ona tutaj
właściwie robi?). Jedyne zastrzeżenie mam takie, że ten zwiastun, mimo faktu że
super i w ogóle, nie kopie w szczękę tak jak poprzedni. Dlaczego, pytacie? Cóż
przede wszystkim brakuje w nim tego:
Powróćmy jednak do kwestii Hobbita jako trylogii. Jakiś czas temu
planowano jedynie dwie części. To i tak spotkało się z pewnym oporem, w końcu
książka ma tylko 300 stron i wszyscy myśleli, że to tani skok na kasę. I według
mnie mieli rację. Jednakże pod koniec lipca reżyser, Peter Jackson, ogłosił, że
Hobbity będą trzy. W uzasadnieniu stwierdził, że warto by rozszerzyć uniwersum
o historie zawarte w dodatkach książkowego „Władcy Pierścieni” i „Silmarillionu”
oraz o notatki samego Tolkiena. Pierwszy, o pełnym tytule „Hobbit: Niezwykła
Podróż” ukaże się 28 grudnia 2012; następne, czyli (jeszcze bez polskich
tytułów) „Hobbit: The Desolation of Smaug” i „Hobbit: There and Back Again” swoją
premierę będą miały kolejno w grudniu 2013 i lipcu 2014. Wszystkie w
przepięknym, bezbłędnym i jakże potrzebnym 3D.
Według mnie to jest już tak oczywisty skok na kasę, że bardziej dałoby
się tylko jeśliby twórcy napadli na prawdziwy bank. Ale… jeśli ktoś ma mnie
okradać to wolę już Petera Jacksona, który czuje Śródziemie jak nikt inny. Ehh..
ponarzekałem trochę ale i tak wszyscy wiemy, że i tak pobiegnę na Hobbita wpodskokach, nie ważne ile części by miał.
piątek, 31 sierpnia 2012
Czekamy na: Atlas Chmur.
Zaintrygował mnie ten film od pierwszej chwili gdy o nim usłyszałem, a fakt że w ten projekt zaangażowani są bracia…yyyy… rodzeństwo Wachowskich (to ci od Matrixa) tylko podsyca moje zainteresowanie. Z okazji wypuszczenia nowych fotek z tej produkcji chciałbym przybliżyć wam co to dokładnie za film i dlaczego na samą myśl chce mi się podskakiwać i wrzeszczeć jak uradowane japońskie dzieci.
„Atlas Chmur” to film oparty na książce pod tym samym tytułem, opowiadającej sześć (zdawałoby się różnych i niepołączonych) historii, dziejących się w różnych czasach i różnych miejscach. Książka to średnio udany mariaż kilku gatunków a wśród bohaterów znajdziemy między innymi amerykańskiego XIX-wiecznego notariusza, współczesnego brytyjskiego wydawcę czy kobietę-klon z Seulu przyszłości. Z tego co udało mi się zaobserwować główny motyw filmu będzie się jednak różnił od tego z książki. Rozchodzić się mianowicie będzie o to w jaki sposób losy różnych osób potrafią się splątać na przestrzeni dziejów. Niemałą rolę w całości odegra reinkarnacja, która w książce była jedynie wspomniana, zaznaczona przelotnie i pełniła funkcję jednej z możliwości interpretacji. Moim zdaniem film na tym sporo zyska, gdyż z luźno połączonych historyjek stworzy jedną spójną całość.
Ale czy na pewno uda się to osiągnąć bez zbytniego gmatwania fabuły? Ciężko stwierdzić, bo z tego co się orientowałem to żadna z 6ciu historii z książki nie została wycięta, a materiału jest tam w pip. Pierwsze opinie również sugerują, że film ma bardzo pokręconą fabułę. Ale nie martwcie się zbytnio: testowano to na amerykańcach, a oni mają obniżony próg pojmowania (jakw przypadku reakcji na śmierć Neila Armstronga: znanego saksofonisty i kolarza) . Jakakolwiek by fabuła nie była jednego jestem pewien: oprawa filmu (zdjęcia, efekty itp.) urwie tylną część ciała o 4-literowej nazwie. Zresztą zwróćcie uwagę na zdjęcia a potem na trailer który zalinkowałem na samym końcu notki. Oczywiście pojawią się zarzuty, że film sili się na artyzm i artystyczną oprawę i, że wygląda sztucznie. A ja na to wam odpowiem: niech ci którzy tak mówią wracają ślinić się do swoich durnych kwadratów na ścianach w galeriach.
Uwagę zwraca też niesamowita charakteryzacja. Jako, że każdy z aktorów (z doborowej obsady, bo wystąpią m.in. Tom Hanks, Halle Berry, Hugh Grant czy Hugo Weaving) będzie grał po kilka skrajnie różnych od siebie postaci, konieczne było odpowiednie ich umalowanie. Powiem wam, że patrzę na te zdjęcia i już wiem, że Oscara w kategorii Charakteryzacja mają w kieszeni. Poniżej macie zdjęcie 4 wcieleń Hugo Weavinga i Hugh Granta w wersji lubię-ludzkie-mięsko-sobie-pojeść:Nadzieje są ogromne; szanse, że coś może pójść nie tak również. W każdym razie sporego potencjału nie da się nie zauważyć. Życzę sobie i wam moi drodzy byśmy nie mieli powtórki z Johna Cartera: dobrego filmu, który kompletnie się nie zwrócił i poniósł miażdżącą klapę.
PS. Trailer trwa 6 min. Oglądajcie cały. Warto
Subskrybuj:
Posty (Atom)




